• Wpisów:6
  • Średnio co: 363 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 13:33
  • Licznik odwiedzin:1 932 / 2548 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 



Dałeś mi to czego pragnęłam, potrzebowałam. Byłam szczęśliwa tak jak jeszcze nigdy . Pokochałam Twoje oczy i wszystko, całego Ciebie to jak się uśmiechałeś i jak patrzyłeś, to jak układałeś usta mówiąc pojedyncze słowa. Bałam się w to uwierzyć lecz ty złapałeś mnie za rękę i prowadziłeś. Po kilku krokach stanąłeś wyjąłeś chustkę z kieszeni i zawiązałeś tak żebym nic nie widziała. Chciałeś bym stała się jeszcze bardziej ufna. Znowu wziąłeś moją rękę i prowadziłeś. Wiedziałam że mam Cię blisko, zaufałam Tobie. I tak szliśmy powoli krok po kroku aż wreszcie stanąłeś i puściłeś mnie. Słyszałam tylko wiatr i szeleszczące drzewo, które stało tuż obok mnie. Nie wracałeś minuty, godziny. Byłam coraz bardziej samotna lecz czekałam. Wiedziałam że Cię straciłam ale nie chciałam w to uwierzyć. Zawiązałeś mi na oczy chustkę, prowadziłeś lecz zapomniałeś o mnie i zostawiłeś mnie w środku naszej drogi. Ale to nie było najgorsze. Najgorsze co mi zrobiłeś to to że nie zdjąłeś tej chustki. Przywiązałeś mnie do siebie. Może Ty o tym zapomniałeś, niestety ja nie potrafię. Co sekundę znowu wiedzę Twój uśmiech, czuje Twój zapach. Od tej chwili gdy mnie puściłeś czekam i nawet gdybym chciała to nie potrafię. Nie potrafię przestać kochać …
 

 


Ta magia ,która czuć jednego dnia w roku. 24 grudnia, dzień kiedy w całym domu daje się odczuć coś niesamowitego, zapach ciasta, barszczu,karp pływający w wannie. Unoszący się aromat przyprawy korzennej i ona, lśni w kącie tysiącem barw,bombki, łańcuchy i światełka-choinka. To choinka jest zwieńczeniem magii tego dnia.
Iza siedziała w kuchni spoglądając na mamę krzątającą się w kuchni, niepotrzebującej niczyjej pomocy, bo ona wie najlepiej co i jak . Iza miała 20 lat , grzebała palcem w masie na uszka myśląc o nim, był tak daleko w święta , tęskniła tak bardzo że cała magia świąt prawie znikała. Wstała od stołu i wyjrzała za okno, ulice były zasypane śniegiem ,rzadki widok w święta ,a jednak. Ta Wigilia była prawie idealna , ale tego roku jego nie było . Zegar wybił godzinę 17 , zaczęli przychodzić najbliżsi , dzielenie się opłatkiem , życzenia szczęścia i zdrowia,wesołych Świąt . Potem tradycyjnie kolacja, modlitwa , 12 dań i podarunki .
Po kolacji wszyscy siedzieli i rozmawiali w tle leciały kolędy , Iza smutno wpatrywała się w prezent od Jacka , bransoletkę z przywieszką w kształcie serca kiedy zadzwonił telefon:
-Izula, Wesołych Świąt skarbie.-usłyszała w słuchawce blondynka.
-Wesołych Świąt !
-Słuchaj nie żebym był upierdliwy, ale otwórz mi drzwi bo strasznie zimno dzisiaj.-Na te słowa uśmiechnęła się i czym prędzej pobiegła do drzwi w których stał Jacek .
-Macie wolne nakrycie?
Iza nic nie odpowiedziała, zatonęła w jego ramionach. Pragnęła jego obecności w tę Wigilię.

Stranglesikowa
  • awatar Gość: Dokładnie tak wyobrażam sobie święta :) Choinka,śnieg :) Po prostu cudownie :) Aż się miło robi,jak się czyta Twój blog ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Niedziela, godzina 17:13. Dzień jak co dzień, bez życia siedziała przy biurku, nie pomalowana jeszcze w piżamie. W jednej ręce trzymała gorącą herbatę z cytryną a w drugiej notatki, których się uczyła. Nagle przyszła wiadomość "za pół godziny będę u Ciebie, rób herbatę bo jest strasznie zimno. M. " Na jej twarzy od razu pojawił się uśmiech a serce zaczęło tak mocno bić jakby zaraz miało złamać żebro. W 10 minut zrobiła z siebie piękną kobietę, specjalnie dla niego. Wciąż nie mogła uwierzyć, że się z nim zobaczy. Zdążyła jeszcze posprzątać swoje notatki z biurka, usiadła na fotelu i słuchając jego ulubionych piosenek czekała.. Minęła godzina, nie pojawił się. Zaczęła się martwić, napisała do niego lecz nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Straciła jakąkolwiek nadzieje, że on się pojawi. To nie był pierwszy raz jak ją wystawił. Czuła się taka pusta, nie miała już ochoty na nic. Wyszła przed dom, żeby zapalić ostatniego papierosa jakiego miała przy sobie..
Kiedy już go gasiła zadzwonił telefon, to on Pan M. dzwonił.
Dzwonił jednak nie wiedział o tym, przez przypadek w kieszeni wybrano jej numer.. usłyszała tylko jak się z niej śmiał i mówił do kolegów że wystarczy jego jedno słowo a ona już biegnie ..
Dziewczynę zaczęło rozdzierać od środka, załamała się.. Nawet nie wiedział o tym jaki jej ból zadał.
  • awatar Gość: Świetnie piszesz.. Niestety znam to. Każdy Twój tekst odbieram bardzo osobiście. Nie wiem co jeszcze napisać. Po prostu dziękuje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Są ludzie, którzy przychodzą tylko aby odejść. Są ludzie, którzy odchodzą, a potem na nowo powracają. Są ludzie, o których na chwile zapominamy, by znów sobie o nich przypomnieć. Są ludzie na moment i na wieczność. Na moment prowadzą nas za rękę, lecz na stałe zostają w naszym sercu. Są ludzie, za którymi nie boimy się tęsknic. Są też tacy, którzy byli tylko po to by uświadomić nam jak ważni byli Ci drudzy..Są ludzie uparci i ulegli, i oboje razem. Są pragnący spontanicznej miłości i tej, która milczy w słowach. Są ludzie czekający i wracający. Są ludzie, którzy oddaliby wszystko za sekundę szczęścia i Ci, którzy ją lekceważą. Są popełniający błędy i Ci, którzy się do nich nie przyznają. Są ludzie i są ich wady, które ciągną się za nimi do końca ich nieobliczalnego życia. Ale są także zalety i to właśnie zalet powinni się dopatrywać. Człowiek nie lubi żyć w samotności, dlatego tak bardzo chce żyć wśród ludzi.


Bardzo spodobało mi się to zdjęcie♥ Chyba zostanie na moim awatarze bardzo długo. No to jak na razie tylko tyle. Cześć.

P.s Może dodam coś wieczorkiem jeszcze. Zobaczymy.
 

 



W takie wieczory jak ten, strasznie za Tobą tęsknie. To wieczory, kiedy oczy same zamykają się z nadmiaru rzeczywistości … kiedy brak mi nadziei, że będzie jakiekolwiek jutro… kiedy siedzę z kubkiem gorącej herbaty z sokiem malinowym w bujanym fotelu na balkonie … W te wieczory, w które włożyłabym papieros do ust i podziwiała smugę wypływającą z moich ust, gdybym tylko paliła.
I siedzę na tym fotelu, teraz gdy jest zimno przykrywam się kocem, a nad kubkiem unosi się para. Wkładam słuchawki w uszy, włączam piosenkę, która kojarzy mi się tylko z Tobą, chociaż nigdy jej razem nie słuchaliśmy, zamykam oczy i myślę o Tobie tak intensywnie, że niemal czuję jak łapiesz mnie za rękę, jeszcze ciepłą od gorącego napoju…
Pierwszy obraz…
Stoimy razem w tłumie. Powietrze między nami jest przesiąknięte od nie nazwania emocji. Udajesz, że nie patrzysz, ale czuję na sobie Twoje spojrzenie. Odwracam się. Nasze oczy się spotykają. Chcę się uśmiechnąć, nie potrafię, zawsze wychodzi z tego jakiś grymas, jakby nagle rozbolał mnie ząb. Twój wzrok mnie przenika, jakbyś nie patrzał na mnie, ale czytał we mnie, zdanie po zdaniu i szukał gdzieś tam miejsca dla siebie. Odwracam wzrok, czuję jakbym zakończyła tym ruchem przepływ informacji pomiędzy naszymi duszami…
Drugi obraz…
Idziemy razem piaszczystą ścieżką wydeptaną przez ludzi. Dookoła drzewa, łąki i jezioro. Powietrze przesycone jest zapachem deszczu, w końcu od tygodnia padało. Omijamy kałuże, tworząc slalom. Próbujesz mnie do jednej z nich wepchnąć, jednak zaraz potem łapiesz mnie w pasie i przyciągasz do siebie. Patrzę na Twój uśmiech i już w tamtej chwili wiem, że żaden uśmiech nie wzbudzi we mnie takich emocji.
Trzeci obraz…
Wchodzisz po raz pierwszy do mojego mieszkania. Przechadzasz się po pomieszczeniach, obserwujesz, chłoniesz. Widzę, jak Twój wzrok się rozjaśnia na widok zdjęć, które zajmują całą ścianę. Od sufitu po podłogę: twarze, miejsca, rzeczy, zwierzęta. Wszystko co dla mnie ważne. Oglądasz każde po kolei, od czasu do czasu głaszcząc taflę szkła ramki. A moje serce zaczyna bić szybciej, bo wiem, że rozumiesz.
Czwarty obraz…
Ciemność zalała pokój. Nic nie widzę, ale wiem, że jesteś obok. Płaczę, wylewam na Twe barki cały swój żal i smutek, tą część mojej historii, której nie znałeś. Nie mówisz nic, nie przerywasz. Gdy kończę, przerażona, że zasnąłeś, ktoś całuje mnie w usta i głaszcze uspokajająco po plecach.
Piąty obraz…
Robię dla Ciebie herbatę. Wybieram najczystszy i najładniejszy kubek jaki mam. Wrzucam torebkę, zalewam wrzątkiem. Czekam aż się zaparzy. Starannie odmierzam czas, by nie była zbyt mocna ani za słaba. Dodaję dwie łyżeczki cukru, które od razu się rozpuszczają pod wpływem mieszania. Ciepło zalewa moje serce, kiedy widzę na Twojej twarzy nieświadomy uśmiech, po odjęciu krawędzi kubka od ust…
Szósty obraz…
Całujesz mnie. Czuję w ustach Twój język, moja ślina miesza się z Twoją. Nie wiem nawet, gdzie znajdują się Twoje ręce, tak bardzo liczy się dla mnie teraz głowa. Nagle jakiś impuls każe mi otworzyć oczy. Widzę, skupienie na Twojej twarzy, widzę… Otwierasz swoje oczy, zalewasz mnie zielenią. Tak… widzę miłość. Delikatnie gryziesz mój język „za karę”.
Siódmy obraz…
Dzwonisz do mnie i słyszę znajome tak słowa: „Cześć. Co tam?”. Pytasz, jakbyśmy nie widzieli się kilka dni, a przecież rozmawialiśmy dwie godziny wcześniej. Mówisz o wszystkim i o niczym, ale słyszę, że Twój głos brzmi inaczej. Już wiem, że coś jest nie tak, że boli Cię gdzieś tam w środku… Pytam, czy coś się stało. Kłamiesz. Wiem, że kłamiesz, gdy mówisz, że wszystko jest w porządku. Rozłączasz się. Godzinę później stoisz pod moimi drzwiami i tuląc się we mnie, szepcesz: „Skąd wiedziałaś?” Czuję dumę, której nikt mi nie odbierze. Dumę, że znam Cię tak dobrze, że usłyszałabym Twój szept bólu pośród tysiąca okrzyków radości.
Ósmy obraz…
Ubierasz się i wychodzisz za drzwi. Żegnam Cię, mówisz: „Trzymaj się.” Dopada mnie przeraźliwy smutek, gdy zamykam drzwi. Nie wiem na ile będą musiały mi wystarczyć wspomnienia i ile będę musiała się trzymać, aż swoją obecnością naładujesz mnie do pełna.
Dziewiąty obraz…
Noc. Leżę w łóżku po uszy zakryta kołdrą z oczami utkwionymi w sufit. Obudziłam się kilka minut wcześniej z niewiadomych powodów i nie mogę zasnąć z powrotem. Cisza i pustka w całym domu. Nagle słyszę, że dostałam wiadomość. Od Ciebie. „Dobranoc.” Zawsze czekałam na Twoje dobranoc… Odpisuję. I po chwili faktycznie zasypiam, jakbyś tą wiadomością przywrócił mojej duszy spokój.
Dziesiąty obraz…
Daję Ci książkę P. Coelho na urodziny. Na pierwszej stronie chińskimi literami napisałam „kocham Cię”. Zauważasz napis, jednak nie wiesz, co znaczy. Gdy mówię, że kiedyś zrozumiesz, udajesz obrażonego. Kiedy przytulasz mnie po składaniu życzeń, szepczesz mi do ucha: „Też Cię kocham.” I naprawdę nie było dla mnie ważne w tamtej chwili skąd wiedziałeś…

Koniec. Na dzisiaj mam już dość. Zastanawiam, czy tym razem mi się uda… Czy poczuję, że jesteś blisko. Herbata się kończy, czuję na twarzy podmuch wiatru, powoli do mych nozdrzy napływa zapach Twoich perfum… Tym razem się udało. Wracam do mieszkania, by nie tęsknić chociaż przez jakiś czas.

Zakochana w tym zdjęciu. Ten tatuaż jest świetny, powtarzam to po raz kolejny (patrz notka niżej)... Chyba zrobię sobie taki prezent pod choinkę!
  • awatar † Míss Strangles †: Tak, przyznaję racje to uczucie jest okropne. No ale cóż, tak już jest że świat nie jest ułożony w samych pozytywach i jakoś trzeba sobie radzić. Dziękuję za odwiedziny.
  • awatar Gość: Przez przypadek to przeczytałam. I żałuję,bo znam to cholerne uczucie. Teraz właśnie się tak czuję. Myślę, że będę tu zaglądać często.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Ona strasznie cierpi. Będąc w potrzasku, wiedząc, co dyktuje serce, a co rozum, nie potrafiąc wybrać żadnego sensownego wyjścia ... co sprawiło, że tak się dzisiaj czuje? Miłość. ślepa, bezsensowna, przede wszystkim nieodwzajemniona. Wykańcza ją to kłębisko myśli, które się nieustannie w jej głowie powiększa. Wykańcza ją też fakt, że musi z nim - jej 'Ideałem' - przebywać praktycznie każdego dnia, i że z każdym spojrzeniem w jego stronę wszystkie, zabliźnione poprzez czas rany, odnawiają się, przynosząc wielokrotnie gorszy ból, niż za pierwszym razem. Już nie same rany bolą najbardziej ... tylko fakt, że musi udawać, że wszystko jest w porządku. Przecież mu nie powie, nie przyzna się, za żadne skarby świata. On odwzajemnia pojedyncze spojrzenia. Spoglądając w jego oczy, widzi troskę, ciepło, radość i siłę. nie wie, że on czuje podobnie za każdym razem, gdy na nią spojrzy ... historia zatacza koło. dwoje ludzi całkiem sobie bliskich, miłość pozornie jednostronna i nieodwzajemniona ... właśnie, pozornie. Prawda jest taka, że on kochał ją tak samo, jak ona jego. Morał tej opowieści jest jeden : bojąc się okazać uczucia i szczerze porozmawiać, można zaprzepaścić największą szansę na najpiękniejsze uczucie życia. Strzeżcie się tego! druga taka okazja może się wam nigdy nie zdarzyć.



Ten tatuaż na zdjęciu jest genialny! Chcę taki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›